Front Burzowy – Akta Harrego Dresdena – Front burzowy

Front Burzowy – Akta Harrego Dresdena – Front burzowy

Urban Fantasy to ciekawy, choć odrobinę zapomniany podgatunek literatury fantastycznej, właściwie nieznany w kinie, nie licząc może serii o Harrym Potterze (tylko czy to Urban fantasy? ). W telewizji jest odwrotnie, z całej fantastyki to Urban Fantasy pojawia się najczęściej na „małym ekranie”, co zresztą niedziwni, bowiem jest zwyczajnie najprostsze do realizacji. Jedną z najbardziej znanych Seri Urban fantasy jest ta opowiadająca o życiu i pracy Harrego Dresdena.

Harry Dresden jest magiem, i to magiem wyjątkowym. Głównie dlatego, że jest jedynym, który reklamuje się w książce telefonicznej. Pracuje też dorywczo jako konsultant „Wydziału Śledczego do Spraw Specjalnych” chicagowskiej policji. Nie wiedzie mu się dobrze, mieszka sam w starym domu żyjąc przysłowiowo od pierwszego do pierwszego, za całe towarzystwo mając kota Pana i nieco zboczonego ducha powietrza  Boba, który mieszka w czasce, póki jego najnowszy pan go nie wypuści. Nie utrzymuje zbyt wielu kontaktów, przyjaźni się z Susan Rodrguez, dziennikarką pracującą dla brukowca zajmującego się wszelkiego rodzaju sprawami natury paranormalnej, z reguły pokroju „Mam dziecko z wielką stopą”, i Karrin Murphy, twardą szefową „Wydziału Śledczego do Spraw Specjalnych”, która wbrew opiniom swoich współpracowników i przełożonych nieraz zatrudnia Harry’ego  jako konsultanta.  Nasz Mag, ma niewielu przyjaciół, ale za to rozlicznych wrogów, wśród których najważniejszym jest Morgan, Strażnik wybrany przez Białą Radę, którego zadaniem jest rozprawianie się z osobami praktykującymi czarną magię, a za kogoś takiego uważa właśnie Dresdena.

Tak mniej więcej prezentuje się sytuacja Harryego Dresdena w chwili, gdy zostaje wezwany na miejsce morderstwa. Ofiarami padli ochroniarz pracujący dla głowy Chicagowskiego półświatka Johnego Marcone. oraz luksusowa prostytutka zatrudniona w ekskluzywnym domu publicznym będącego własnością Bianki, wampirzycy będącej jedną z najbardziej wpływowych istot nadnaturalnych w mieście. Prócz tej istotnej i poważnej sprawy, Dresden podejmuje się też zająć sprawą zaginięcia nijakiego Victora Sellsa, domorosłego maga, który zostawił zamartwiającą się o jego los żonę i dzieci. Nie muszę chyba tłumaczyć, że sprawy pokomplikują się i nic nie okaże się być tym, czym początkowo się zdarzało.

Akta Dresdena to seria kryminałów fantasy rozgrywających się we współczesnym świecie, tak można je w dużym uproszczeniu opisać. Seria odwołuje się przede wszystkim do kryminału Noir, choć rozgrywa się mniej więcej współcześnie. Harry Dresden jest samotnym detektywem mierzącym się z wszelkiego rodzaju brudami, których pełne są miasta tego (i najpewniej nie tylko tego) świata. Jako cyniczny idealista, człowiek, który stara się trzymać wyższych wartości, choć ma świadomość, jak bardzo nie przystają one do rzeczywistości, w której przyszło mu egzystować, wydaje się być osobnikiem wyrwanym prosto z zamierzchłej przeszłości, gdy wszystko było prostrze i lepsze. Przynajmniej taki obraz chce nam ukazać autor, moim zdaniem jednak nie do końca mu się to udaje. Świat mimo wszystko jest tutaj dosyć porządnym miejscem, policja choć bezbronna względem Marconego czy sług ciemności, to jednak nie jest skorumpowana i wielu przedstawicieli prawa naprawdę dba o to, by zwykli ludzie byli bezpieczni. Gdzieś tam widzimy cień wielkiego zła, które ma nadejść, lecz jak wiemy, zło nadnaturalne nie jest tym, co wpływa na faktyczną mroczność świata.

Rzadko kiedy marudzę na mądrość bohaterów powieści i filmów, jednak muszę przyznać, że tutaj czuję pewną irytację. Zaczynając od głównego złego, czarnoksiężnika zwanego Cieniem, który wydaje się być typowym Mrocznym i Paskudnym draniem rodem ze starych komiksów i budzi jedynie uśmiech politowania, który tylko czeka na okazję by wybuchnąć złowieszczym śmiechem. Nie wiem na ile był to zamysł umyślny, mający ukazać , że mroczna magia w równym stopniu daje potęgę, co okalecza, zmieniając jej użytkowników w szaleńców, którzy miast straszni i groźni, są śmieszni. Morgan będący strażnikiem, czyli kimś w rodzaju magicznego szeryfa, także wzbudza uśmiech politowania są przebiegłością godną parkometru. Choć jego zadaniem jest strzec świata przed złem i ciemnością, to wydaje się nie radzić sobie nawet z lokalnym i nieistotnym zagrożeniem. Sam Drezden także nie wydaje się być zbyt bystry, wielu spraw nie dostrzega, w innych wykazuje się subtelnością na poziomie buldożera, co doskonale można zaobserwować w scenie gdy chce się spotkać z Marconem w jednym z jego klubów, choć prawdziwy rozmiar jego bezmyślności przyjdzie nam poznać dopiero w następnych tomach.

Pochwalić muszę świat w jakim rozgrywają się przygody maga-detektywa, który wydaje się ciekawy i całkiem przemyślany. Ludzie i istoty nadnaturalne egzystują w delikatnej  równowadze,i otrzymujemy wskazówki, że zaczyna się ona chwiać.  Także magia jest ukazana interesująco, choćby ciekawy pomysł, że  zaawansowana technika psuje się w obecności osób praktykujących magię, czy choćby fakt, że magowie muszą używać pseudołaciny, aby wyzwolić swą moc,  ale nie dlatego że w nim zawarta jest moc, ale dlatego, że kojażrzy się ona z czymś niepojętym (przynajmniej tak to rozumiem). Jest też  wiele innych ciekawych pomysłów, jak choćby magiczny wzrok czy cała procedura tworzenia eliksirów.

Bohaterowie poboczni wypadają dosyć ciekawie. Osobiście bardzo lubię Karrin Murphy i Johnego Marcone. Pani Murphy jest twardą i mądrą kobietą, nieco tylko zbyt paranoiczną, ale w jej sytuacji jest to całkiem zrozumiałe. Johny Marcone to przywódca Chicagowskiej mafii, najgroźniejszy człowiek w mieście, opisywany jako podobny do Tygrys. Choć w oczywisty sposób niebezpieczny, to jednocześnie  ma w sobie pewien pierwiastek honoru i uczciwości, który czyni go w pewien sposób podobnym do Don Corleone. Panna Rodriguez, przyjaciółka i kochanka Harrego zainteresowana ni w równym stopniu jako magiem, jak i mężczyzną, w tym tomie pełni drugorzędną rolę i wydaje się przede wszystkim pełnić rolę komiczną, choć nie tylko.

Akta Hardego Dresdena to dosyć zgrabny kryminał fantastyczny, choć nie jest to seria wybitna, to każdy fan powieści Urban fantasy i sensacyjno-kryminalnej może czerpać przyjemność z lektury. Choć „Front Burzowy” z całą pewnością nie zalicza się do literatury wybitnej, to całą pewnością można ją przeczytać i odnieść  z tej lektury nieco przyjemności.

Artykuł autorstwa Grzegorza „Slanna” Knychały.